Strona zawiera materiały dla osób pełnoletnich. Jeśli nie masz ukończonych 18 lat opuść tę stronę.
Wchodząc dalej oświadczasz że jesteś osobą pełnoletnią, chcesz oglądać treści o tematyce erotycznej
z własnej, nieprzymuszonej woli oraz odbiór tych treści nie został Ci narzucony.
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Bez tych plików serwis nie będzie działał poprawnie. W każdej chwili, w programie służącym do obsługi internetu, można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji w Polityce prywatności.
Wszystkie treści prezentowane w serwisie przeznaczone są wyłącznie dla osób dorosłych.
Onanizatorzy! Walikonie! Tak krzyczały bachory i smarkacze zza okna, kiedy siedzieliśmy z kumplem w domu gładziliśmy węgorza przy nowej produkcji Teresy Orlovsky. Nie zamknęliśmy okna i niemal wszystko było widać zza okna. Aby nie deprawować młodych piewców orgazmu. Schowaliśmy pyty do spodni zanim jeszcze sperma oblała nasze krocza. Weszliśmy do samochodu, a gówniarzeria za nami... podjechaliśmy kawałek za winkiel, gdzie zauważyliśmy grupkę żuli pod sklepem sączących winiacho, którzy po zauważeniu naszego ruchaj-wozu niedwuznacznym, posuwisto-zwrotnym ruchem ręki pokazali nam, że znają nasze rękodzielnicze produkty. Ughh.. sława zaczęła nam dokuczać, więc wyjechaliśmy poza Kraków, kierując się w stronę Katowic. Wiele kopalń zaczęło upadać w ostatnim czasie, więc liczyliśmy na zaczepienie po drodze jakiejś wąsko biodrowej Ślązaczki. Zajechaliśmy pod jedną z kopalń, gdzie akurat kończyła się zmiana. Zauważyliśmy grupę lasek - prawdopodobnie panny z biura kopalni.. zajechaliśmy z piskiem opon pod bramę, gdzie stado zgłodniałych, umazanych w węglu roboli spojrzało spod byka na nas... nie przejęliśmy się tym i zagadnęliśmy młode dupeczki czy może nie potrzebują transportu do domu... Na początku nie ... niee.... a po chwili jedna z nich zgodziła się... Laska okazała się tak gadatliwa, że postanowiliśmy w końcu zatkać jej czymś otwór gębowy. Podjechaliśmy tuż za pobliską hałdę węgla, gdyż stąd jak mówiła laska można było oglądać wspaniałą panoramę pobliskich Katowic. Tak się zachwyciliśmy tym widokiem, gdzie dym z zakładów przyćmiewał widok kolejnych kominów, że pot oblał nasze nadjądrze, a i siły witalne spowodowały niemały zamęt tuż pod żołędziem. Weronika postanowiła nam wynagrodzić naszą wspaniałomyślność i dobroczynność podwiezieniową, że zaproponowała nam wystawienie swych nagich bioder na pokaz publiczny a także przyjęcie pewnej ilości spermy do swojego układu pokarmowego. Pyty na wierzch, i zaczęła się jazda z napotkaną co dopiero autostopowiczką....