Strona zawiera materiały dla osób pełnoletnich. Jeśli nie masz ukończonych 18 lat opuść tę stronę.
Wchodząc dalej oświadczasz że jesteś osobą pełnoletnią, chcesz oglądać treści o tematyce erotycznej
z własnej, nieprzymuszonej woli oraz odbiór tych treści nie został Ci narzucony.
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Bez tych plików serwis nie będzie działał poprawnie. W każdej chwili, w programie służącym do obsługi internetu, można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji w Polityce prywatności.
Wszystkie treści prezentowane w serwisie przeznaczone są wyłącznie dla osób dorosłych.
Nie tak dawno zwichnąłem nogę przy kręceniu epizodu z poprzednią laską. Stanąłem wtedy nieszczęśliwie na kabel elektryczny od magla, co spowodowało niemały zamęt przed oczyma i bielmem mi oczodoły zaszły kompletnie, przez co źle stanąłem na powierzchni, przewracając się o me cherlawe stopy. Niestety nie wstałem już z tej horyzontalnej pozycji. Na szczęście pod ręką miałem komórkę, dzięki czemu udało mi się zadzwonić po pogotowie. Zanim przyjechało pogotowie - wiedziałem, że moja noga będzie zagipsowana aż po jajca, przez co będę miał utrudniony dostęp do mojego wacka. Dlatego też szybkim ruchem ręki pojechałem na ręcznym ten ostatni raz. Minęło kilka tygodni, gips został zdjęty, a moje mieszkanie w tym czasie całkiem zarosło brudem, obierkami od kartofli, kaczanami od kapusty, ptasimi kupami oraz resztkami nadgniłego kartonu po pizzy. Jako że czułem się zdecydowanie lepiej i mogłem już stawiać pierwsze kroki, postanowiłem zamówić sprzątanie w moim mieszkaniu. Podczas dawania ogłoszenia zaznaczyłem, iż sprzątaczka musi być atrakcyjna i sympatyczna. Następnego dnia umówiliśmy się na sprzątanie, lecz laska która miała przyjść nieco spóźniała się na to spotkanie. Jak się później okazało złapała gumę w rowerze, zatrzymała ją policja, a gdy jechała przez las została brutalnie napadnięta przez tubylca - ruchacza - gwałciciela. Na szczęście nic się nie stało, a że byłem już nieco rozgrzany przez pornucha, którego dopiero co obejrzałem, postanowiłem zaproponować Monice zrobienie laski za stówkę, by odkurzyć pajęczynę spod napleta. Monika mając praktykę z takimi tragicznymi przypadkami wzięła się zaraz za wylizywanie pytonga. Spuszczając się centralnie w jej paszczę udało mi się odetkać nieużywane od paru tygodni drogi, którymi wydobywa się sperma na zewnątrz. Tym sposobem upiekłem dwie pieczenie na jednym ogniu, mając mieszkanie oraz pytę wylizane, wysprzątane i odświeżone...!