Strona zawiera materiały dla osób pełnoletnich. Jeśli nie masz ukończonych 18 lat opuść tę stronę.
Wchodząc dalej oświadczasz że jesteś osobą pełnoletnią, chcesz oglądać treści o tematyce erotycznej
z własnej, nieprzymuszonej woli oraz odbiór tych treści nie został Ci narzucony.
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Bez tych plików serwis nie będzie działał poprawnie. W każdej chwili, w programie służącym do obsługi internetu, można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji w Polityce prywatności.
Wszystkie treści prezentowane w serwisie przeznaczone są wyłącznie dla osób dorosłych.
Po wczorajszej zakrapianej imprezie z rana się przeciągnąłem z lewa na prawo, przy okazji drapania się po jajkach, puściłem profesjonalnego proota. Zaraz gdy opuściła mnie pomroczność jasna, mym ślepiom ukazał się zapaćkany dywan. Nie był on jednak zakropiony byle spermą, psimi odchodami czy też burakami zostawionymi przez domokrążnych rolników. Nic z tych rzeczy. Na dywanie rozcierała się wielka czerwona plama. Krwi. Ludzkiej krwi. Zakręciło mi się w głowie , do mych ust przez chwilę doszły resztki wczorajszej kaszanki, aż spojrzałem na sufit, stwierdzając jednoznacznie że i on nie przecieka. Zachwiało mą postawą lecz niemrawym krokiem podszedłem do tej plamy krwi, pochyliłem się wciąż rozmyślając, czy nie jest ona przypadkiem spowodowana przez naszą koleżankę, którą gościliśmy wczoraj. Koleżanki nie udało się jednak zbałamucić, gdyż niestety przyjechali do niej czerwonoskórzy Indianie. Pomimo odrażającego widoku, wziąłem próbkę materiału dowodowego, by czujnym okiem i językiem fachowca jednoznacznie stwierdzić i przeanalizować materiał. Powąchałem, poniuchałem, wziąłem na język próbkę domniemanej krwi, aby jednoznacznie stwierdzić że jest to soczek malinowy, który dostaliśmy od mamusi kilka dni temu. Zapewne jakaś luja postanowiła zrobić mi kawał rozbijając go na podłodze. Jakaż ulga mnie spotkała kiedy orzekłem, iż ta czerwona plama nie jest wynikiem działania sił nadprzyrodzonych, jak to stwierdziła naocznie ekipa programu strefa 11. Postanowiłem jednak zadzwonić do ekipy sprzątającej. Opowiedziałem co i jak, że jest do sprzątnięcia krew z dywanu. Ludzka krew. Nie zrażając się tym, ze stwierdzeniem - nasz klient - nasz lodziarz przysłano do mnie fajną dupeczkę, która zanim zabrała się za trzepanie dywanu - przetrzepała mego członka, wysysając z niego świeżo co wyprodukowane pokłady spermy. Tak oto ekipa sprzątająco trzepiąca w profesjonalny sposób oczyściła mnie z życiodajnego płynu, a mój dywan z mamusiego soczku!