Strona zawiera materiały dla osób pełnoletnich. Jeśli nie masz ukończonych 18 lat opuść tę stronę.
Wchodząc dalej oświadczasz że jesteś osobą pełnoletnią, chcesz oglądać treści o tematyce erotycznej
z własnej, nieprzymuszonej woli oraz odbiór tych treści nie został Ci narzucony.
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Bez tych plików serwis nie będzie działał poprawnie. W każdej chwili, w programie służącym do obsługi internetu, można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji w Polityce prywatności.
Wszystkie treści prezentowane w serwisie przeznaczone są wyłącznie dla osób dorosłych.
Punk żyje i ma się dobrze... Przekonaliśmy się o tym naocznie - uderzyliśmy do Jarocina - stolicy polskiego ruchu hippisowskiego i punk aby zakręcić się z jakąś pankówą.. Chodziło po mieście tego mięcha całe mnóstwo, lecz wszystko już zarezerwowane na wieczorny koncert. Postanowiliśmy zahaczyć o naszą wynajęta hacjendę, aby obmyć nasze pyty oraz szarpnąć jakąś kasę. Zaraz potem postanowiliśmy ruszyć na rynek miejski, gdyż według opowieści lokalnej śmietanki podsklepowej tam chodzi najwięcej laseczek. Właśnie wychodziliśmy z mieszkania, kiedy zauważyliśmy ładną dupeczkę schylającą się przy zamiataniu klatki schodowej. Chwilę później ukazały się się nam jej piękne włosy, śliczne oczy i ten jędrny mleczny cyc... ahhh... jajka nam się zaczerwieniły z podniecenia... Zaprosiliśmy panią sprzątaczkę na górę na kawkę. Dając dłuższy krok lasce spod spódnicy wypadł czerwoniutki wibrator.... oooo .. to nam się spodobało.. Ale po co się męczyć sztucznymi przyrządami jak są pod ręką prawdziwe, męskie rozochocone pytongi! Zaproponowaliśmy zatem jakieś głębsze zapoznanie się z panną i ewentualne spenetrowanie części waginowej jej ciała. Widać, że laska poczuła dobry klimat bo jej cipka stała się w jednym momencie wilgotna i gorąca... Chwyciliśmy za cycory tą sympatyczną sprzątaczkę, a reszta poszła już gładko... Ostatecznie spust do oczodołów okazał się efektownym zwieńczeniem naszej znajomości... Tym razem po raz kolejny ominął nas punkowy koncert.. ale nic straconego - za rok znowu będzie ten szlachetny festiwal... będziemy tam i My!