This site contains material for adults. If you are under 18, leave this page.
Going further, you declare that you are an adult, you want to view erotic content from your own free will
and the reception of this content has not been imposed on you.
Important: our websites use cookies.
Without these files, the service will not work correctly. At any time, in the browser, you can change the settings for cookies. Using our website without changing the settings means that they will be stored in the device's memory. For more information, see Privacy Policy.
All content presented on the site is intended for adults only.
Pół żartem - pół serio wrzuciliśmy swoje majtochy do szafy i przebierając się w strój ekshibicjonisty ruszyliśmy na klatkę. Tutaj zauważyła nas sąsiadka, która szmatą od zmywania klatówy zdzieliła nas po plerach za te wygłupy. Ruszyliśmy w trasę postraszyć nieco dupeczek. Zaraz za rogiem zauważyliśmy patrol policji i żandarmerii, który nieco krzywo spoglądał na nas - wyglądających jakbyśmy uciekli od fryzjera albo z jakiegoś zakładu psychiatrycznego. Długi płaszcz ledwo zakrywający nasze nagie łydki i klapki spod prysznica powodował, że przechodnie pozdrawiali nas pukaniem w czoło. Nie zważając na zbieraczy złomu, którzy zaczepili nas pod sklepem i namolnie zapraszali na winiacho, uderzyliśmy w pobliże plaży dla nudystów. Idąc przez las w kierunku wydm, natknęliśmy się na stado dzików przebiegających w poprzek, a tuż za nimi biegło kilka tchórzofretek, bawół i parę wiewiórek. Kumpel Psikuta nieco ponarzekał na zły los i rzucił parę razy mięchem na zły, otaczający go świat. Na to, że ropa kończy się w Iraku, że pani Eleonora z naprzeciwka podejrzewa go o notoryczne obwąchiwanie psich zadów oraz na niekorzystny układ planet w tym roku. Niewątpliwie kosztowało go to sporo zdrowia. Jednak nie poddając się dalej ruszyliśmy w trasę. Ruszyliśmy brzegiem morza, gdzie pośród pływających zardzewiałych puszek kąpały się dzieci dygnitarzy, przewodników miejskich i kolekcjonerów śmietnikowego złomu. Idąc dobre 4km w kierunku mola sopockiego zauważyliśmy leżącą pośród drzew niewinną dupeczkę, która pomimo całkowitego braku osłonecznienia, próbowała złapać choćby promyk nadmorskiego solarium, wystawiając też twarz w kierunku wiejącej od morza bryzy. Jako, że nieco jej twarz odstawała od pozostałych doczesnych członków jej ciała, toteż wpadła Psikucie w oko. Psikuta udał się szybko w kierunku niewiasty, pozostawiając za sobą płaszcz. Gdy podszedł nieco bliżej, zauważył iż laska ma nieco zmarszczone, wysuszone i zaniedbane morskim wiatrem usta. Psikuta niewiele więcej kombinując uderzył prosto w śliniaka, pozostawiając rękę na jej pośladku. Tak gwałtowny obrót spraw spowodował, że przenieśliśmy cały swój majdan nieco głębiej - w leśne chaszcze, zagajniki i czeluści. Tutaj na rozłożonym kocu Psikuta stawiając w trymiga swą pytę na sztorc zobowiązał się uraczyć napotkaną Patrycję sporą ilością drogocennego białka i doprowadzić do niemal dziewiczego stanu jej usta.