Strona zawiera materiały dla osób pełnoletnich. Jeśli nie masz ukończonych 18 lat opuść tę stronę.
Wchodząc dalej oświadczasz że jesteś osobą pełnoletnią, chcesz oglądać treści o tematyce erotycznej
z własnej, nieprzymuszonej woli oraz odbiór tych treści nie został Ci narzucony.
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Bez tych plików serwis nie będzie działał poprawnie. W każdej chwili, w programie służącym do obsługi internetu, można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji w Polityce prywatności.
Wszystkie treści prezentowane w serwisie przeznaczone są wyłącznie dla osób dorosłych.
Ludzie często nas pytają jak to się dzieje, że tak łatwo podrywamy laski. No cóż.. Samo to się nic nie dzieje. Jak to mówią: "żeby wygrać - trzeba grać" :) i z takiego założenia wychodzimy. Nie siedzimy na dupie przed telewizorem i nie narzekamy. Po prostu działamy. Wsiadamy w nasz "ruchajwóz" i wyruszamy w świat w poszukiwaniu szczęścia. Tak było także i tym razem. Wyskoczyliśmy sobie w rejony gdzie fani dwóch kółek lubią sobie poszaleć na swoich motorach. Pełno tam różnych fanów ścigaczy, motocrossów i innych enduro. No i jadąc sobie spokojnie po tych zadupiach natknęliśmy się na samotną laseczkę. Kit z motorami! Od razu zaświeciły nam się oczy, bo to przecież znakomita okazja żeby zadupczyć przy tak ładnej pogodzie :) Podjechaliśmy do laski, a ja zacząłem nawijkę. Okazało się, że laska chodzi na kurs prawa jazdy na motor i czeka na przejażdżkę motocyklem z jakimś jełopem, ale kolo poszedł w las i świat po nim zaginął. Stwierdziła, że ma jeszcze pół godziny czekania, więc zapodałem ściemę, że mogę jej pokazać pobliski tor motocrossowy. Kupiła nawijkę i uderzyliśmy w stronę pobliskich krzaczorów. Trochę niepewnie spoglądała na karimatkę, którą wyciągnąłem z auta, bo choć nie wygladała na członkinię Mensy, to jednak każdy głupi zdziwiłby się i zastanowił po co mi karimata na torze motocrossowym :) Powiedziałem, że sobie siądziemy w moim ulubionym miejscu i się trochę zrelaksujemy. I rzeczywiście zrelaksowaliśmy się, że ho ho :) Nie było to co prawda pokonywanie toru, ale jazda i tak była nieziemska...