This site contains material for adults. If you are under 18, leave this page.
Going further, you declare that you are an adult, you want to view erotic content from your own free will
and the reception of this content has not been imposed on you.
Important: our websites use cookies.
Without these files, the service will not work correctly. At any time, in the browser, you can change the settings for cookies. Using our website without changing the settings means that they will be stored in the device's memory. For more information, see Privacy Policy.
All content presented on the site is intended for adults only.
Leśny sezon grzybozbiórczy właśnie dopiero co się rozpoczął, więc uderzyłem pod Kraków celem penetracji chaszczy i zarośli w poszukiwaniu owoców runa leśnego. Gdy przechadzałem się beztrosko pośród szumiących kniejów, zauważyłem nagle na drodze niewiastę z pustym workiem z hipermarketu. Pomyślałem w pierwszej chwili, że może to być jedna z uczestniczek akcji SPRZĄTAJMY ZIEMIĘ, lecz po chwili dopadła mnie myśl, że ów niewiasta mogła mieć kłopoty gastralno-monopolowe, a woreczek mógłby jej służyć do oddania tego, co przed chwilą jadła w pobliskiej restauracji. Pomimo różnych myśli postanowiłem sprawdzić, co tak niewinnie wyglądająca dupeczka może robić sama w lesie. Podszedłem blisko na krótką gadkę rozpoznawczą. Dowiedziałem się, że jest to jedna z tych dziewczyn, które zbierają kasę na wyjazd zagraniczny. Brakowało jej zaledwie kilku słoików malin, których sprzedaż przy pobliskiej drodze szybkiego ruchu, pomogłaby w sfinansowaniu tego biletu. Zlitowałem się nad biedaczką. Za granicą przecież tak pięknie wyglądająca laseczka mogłaby zrobić oszałamiającą karierę w krótkim czasie. Postanowiłem wrzucić jej stówę za biustonosz i zobaczymy co powie... Chciałem tylko żeby zrobiła mi jakiś szybki striptiz, lecz z ust jej padła propozycja, której się nie spodziewałem. Dorota postanowiła odwdzięczyć się za mą hojność, wspaniałomyślność oraz dobroduszność. Kolano jej zgięło się w pół a lico jej blade poczęło szukać węża mego rozpalonego w rozporku. Poszukiwania nie trwały zbyt długo - po chwili mój członek sterczał na wierzchu, a po paru minutach ruchów niemal równych jak koła, które zatacza lokomotywa, usta Doroty wypełniła biała i klejąca substancja...