Strona zawiera materiały dla osób pełnoletnich. Jeśli nie masz ukończonych 18 lat opuść tę stronę.
Wchodząc dalej oświadczasz że jesteś osobą pełnoletnią, chcesz oglądać treści o tematyce erotycznej
z własnej, nieprzymuszonej woli oraz odbiór tych treści nie został Ci narzucony.
Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Bez tych plików serwis nie będzie działał poprawnie. W każdej chwili, w programie służącym do obsługi internetu, można zmienić ustawienia dotyczące cookies. Korzystanie z naszego serwisu bez zmiany ustawień oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji w Polityce prywatności.
Wszystkie treści prezentowane w serwisie przeznaczone są wyłącznie dla osób dorosłych.
Sezon grzybowy ma się już ku końcowi - kto nie zdążył wyrwać podgrzybka, kurki, tudzież czerwonego łba - jego strata. Podrywacze zrobili sporą dawkę marynat na zimę - w razie braku zimą laseczek, które zrobiły by nam jakieś żarełko - jesteśmy pod względem kulinarno-gastronomicznym zabezpieczeni, nawet na wypadek wojny. Pogoda sprzyjała grzybobraniu, więc ruszyliśmy w las w poszukiwaniu maślaków. Parę sztuk poszło pod but z powodu niedostatecznego ukształtowania części kapeluszowej grzyba. Zebraliśmy już po wiaderku, gdy na horyzoncie pojawiła się inna grzybiareczka. Postanowiliśmy podejść i wymienić spostrzeżenia dotyczące ogólnej ilości grzybów na ściółce leśnej w tym sezonie oraz obecności taksonów organizmów eukariotycznych, w zależności od ujęcia systematycznego w randze królestwa lub podkrólestwa znajdujących się w lesie. Cóż - w ostatniej chwili jednak pomyśleliśmy, że grzybiareczka może być niezainteresowana tym tematem, więc zaproponowaliśmy jej udział w castingu do serialu brazylijskiego... Laska była lekko wczorajsza, więc chrypliwym głosem odpowiedziała, że może się nie nadaje i że się wstydzi ogólnie... Ehh te kobiety.. postanowiliśmy od razu sprawdzić jej zdolności artystyczno - gimnastyczno - aktorskie. ZDEJMUJ MAJTY MAŁA!!! - rzekła ekipa podrywaczy - w gęstym jak bóbr starej baby - lesie. Panna rachu-ciachu zaprezentowała swoje wdzięki, pięknie ukazując nam swoją dupeczkę... Szybki lodzik na początek i podrywaczowi od razu pyta nabrała rozmiarów wielkiej marchewki, które sprzedaje Pan Wiesław na krakowskim bazarze. Dymańsko przebiegało w stylu psiejsko-czarodziejskim, z drobnymi incydentami prowokowanymi przez rój komarów, które dały się we znaki podrywaczowi - jeden nawet próbował wbić się mu w żoła, ale podrywacz sprawnym ruchem kciuka ściągnął skórę z napleta, uśmiercając w ten sposób tego gryzonia. Podrywacz z pogryzioną dupą spuścił się finalnie w oczodół Vanessy. Las okazał się być wybornym środowiskiem, przyjaznym człowiekowi - po raz kolejny przyjął nas z otwartymi udami ;)